Agata Jabłońska

@agatazuzanna

kieszonkowe południe
może to kwestia zmiany tła, ale mam wrażenie, że drzewo nam zwiędło dziś w oczach od tych mazutów i młotów. bo że ja to wiem, nawet palić się nie chce (to są zasoby archiwalne), bo bez tego drapie w gardle u nas na hajłeju.
- pomóc ci, Bolu? - nie, to robota dla faceta.
pomału zaczynam się gubić w tych ich ułamkach
maska na Dziady
dawno nie byliśmy na sorze, co? na szczęście to nic groźnego i trzyma nas głównie doba enefzetowska, za to - łojeny, tak, to moje dziecko narysowało!
kawałek Barcelony, cienki jak szmatka
i tak bardzo Katalonia
i szacowny kibel z sową
jeszcze kolorki z SF
w miesie
na Paulinskiej wystawka. biurko calkiem milusie ale mokre.
a Bol chce być parkurowcem jak będzie duży
i zmęczenie oka (bo nas przebodźcowało)
mgnienie oka (zrobiliśmy borutę)
no i tyle, Bol zamiast się po tym wszystkim bawić, cyka foteczki.
niedzielken
jeszcze mniejsza garstronomia
takie nico
powiedzcie mi coś miłego, bo w domu się ze mnie śmieją.
chmura z lampą. w pawilonie czterech kopuł kupuję przestrzeń, możliwość oddechu i pana z szatni.
ciekawam jak wiele jest incydentów wbiegania do tej wody i chlapania się dziko w fontannie. mnie ciągnie.
kosmos
Wrocław taki wielkomiejski. panowie z rusztowań zapraszają na budowę, w sumie zdjęcia ze szkoły muzycznej to jest coś.
mieszkalibymy
tam też;)
to się nazywa jakoś na J i kiepsko tam z zasięgiem
jeśli spotykasz na drodze tolkienowską katedrę, pamiętaj, że ona może być orientowana, a więc mała dziewczynka niekoniecznie pokazuje drogę do domu i jeśli pojedziesz na wschód to to będzie na wschód a nie do domu. to będzie piękna podróż, ale wrócisz późno, później niż myślisz.
to jest dobra praca. może mało to głębokie tak właśnie myśleć w korku, zamiast o milionach, ale na swoje usprawiedliwienie dodam, że w latach dziewięćdziesiątych był to punkt charakterystyczny na drodze do świątyni wczesnego kapitalizmu (nazywalo się hit i było tam gdzie teskacz).
wiśnia straciła lusterko, za to ja zyskałam sprzętowy generator memów.
bo kto jeśli nie ja, a i z pewnością wiele innych. jasne, że myślałam, nie myśleć o wieszakach mając te dwadzieścia lat (to też była jesień) to chyba nie mieć mózgu. i to są rzeczy, nad którymi się legislacyjnie nie zapanuje, jedyny sposób to żeby świat był trochę lepszy. ps. komórczak wymazany bo Bol się uparł. w sumie fajnie wyszło, tak święto.
mniam
jedna z moich ulubionych klatek w krk, szkoda że musiałam cichaczem focić udając że pudruję nosek, bo to naprawdę fajne chłopaki są tam i w ogóle profeska, ale miłości do drutów nie mają obowiązku rozumieć. w ogóle wygrałam z kryminalnym marginesem po raz bodaj czwarty w życiu; zu vs złodzieje torebek, telefonów i nożownicy - 4:0. więcej opowiem przy piwie.
doceniam poczucie humoru
juuuż praaawie wyszliśmy ze szkoły
miałam ją za zaginioną na zawsze <3
gdybyście zastanawiali się, po co mi pudełka, albo co robiły nastolatki kiedy nie było czatów erotycznych
"za wszystkie moje błędy i obiad przepraszam", kreda na asfalcie, 2016
kurczę blade, chyba larwa:)
możecie chować głowy w piasek przed żonami (przynajmniej Wy), ale tak jest, kiedy pisze się dedykacje po pijaku.
światła pustyni
on na dole też wisi!
jedyny progres, jakiego nie należy mieć za złe jrc to że mają ulotki w fajnym formacie. dziś znowu wieczorek czegoś tam czegoś (czekam na poezję spawaną) i za piątaka wolno podeptać swoje własne buty. a Kraków taki czysty, odremontowany i dziewczęta w parasolkach. czas spać.
było morze, w morzu zając był, lecz niestety dosłownie się zmył
"fundacja pamoja - jakbyś żegnał się z żoną". pozdrawiamy z Bolem.
po zaginięciu Henryka faworytą Boluta została Zofia. tu: Zofia na morzu.
to my rano. w sumie od tego czasu wiele sie nie zmieniło, może tyle, że katar Boluta jest niezmienny a mnie już tylko drapie w gardle. jesień, najwyraźniej prosto ze szkoły, bo to nawet nie pogoda, inaczej nie zaraziłby mnie w pół nocy. (za karę waletuje).
a ten nie śpi
cuksy koniec
ktoś może wie, czy z tego należy się cieszyć czy przeklinać?
to mydło nie jest mistrzem najtszotów, ale przez płoty tylko w kapeluszu
łąka to słońce
miałam przykręcić karnisze.
w ósemku. puste ściany, puste półki.
co prawda wylał godzinę temu puszkę farby na kafle, ale sam usadził jajo z surową papryką
idzie jesień
<3
śpiące chłopce
symulujemy spokój
gąbka u celu, gąbka na szczycie
sztuka po deszczu
mały nihilista
będziemy gdzieś w terenie
nauka nie poszła w las
bo dzisiaj śpiewaliśmy szanty
słabe to maleńkie ledwo samo kropi
dostałam od Bogusza minipomnik nieznanej kury domowej. na zdjęciu podany z suszonym rozmarynem i moją pracą magisterską.
punkty zbiegu
niebo takie, że tylko posadzić gołych ludzi i będzie sztuka, jak mawia Bol. jedziemy w stronę zachodzącego słońca.
zakazana przyjemność, powiecie, ale przecież otwarte było..
deszcz płynie Żmigrodem jak rzeką
styl zakopiański na wschód od Warszawy
a Bola w nocy natłukła bojówka komarów
warunki mamy szklarniowe
to o nas
obiecałam, że jeśli to zachowają, będę promować w krk wśród miłośników modernizmu
będzie pełna dokumentacja tego cudu potem
wtem - obudziliśmy się w Lublinie. morze innym razem. ściana wschodnia moze nas zapraszać na obiadki, herbatki, spcerki i posiadówki. plus minus dwieście kilometrów. Polska B(ardzo piękna jest).
przed chwilą zastanawiał się czy w tym wieku mu wypada
miałam żartować, że nowa aleja zasłużonych, ale sami organizatorzy mają lepsze poczucie humoru. poza tym że zaplombowane i siusiu i tak pod drzewkiem.
ciun
jak to jest, że po kazdej ekipie tak zwanych fachowców trzeba sprzątać WSZYSTKO.
Paulińska, czajnik na gigancie.
owszem, doskwierał nam czasem brak krzyżowców w Carcassonne. M&M - możemy mieszać ludków, już się nie pomylą.
pomyślałam, że to może być dla kogoś ważne. Krakowska, róg Józefa.
ślimaki w galopie